Zalogowany jako: .   Wyloguj się
Strona 1 z 2  

Alkoholizm – po czym rozpoznać chorobę?

Iwona Kołodziejczyk
Psycholog, psychoterapeuta, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień i współuzależnienia.
Zadając statystycznemu Polakowi sondażowe pytanie o to, kto pije alkohol – słyszymy nieodmiennie odpowiedź: wszyscy! Alkohol stał się tak powszechnym elementem naszej kultury, że niemożliwym w zasadzie staje się dotarcie do kogoś, kto nigdy nie zetknął się z tą substancją chemiczną. Tak więc „piją wszyscy”, ale… nie wszyscy piją jednakowo. Gdzie jest granica, za którą zaczyna się choroba – alkoholizm?

Nieznane

Zawsze jest okazja do świętowania i do wypicia alkoholu. Jednak nie każdy pije tak samo. Niektórym alkohol po prostu szkodzi

W wielu przypadkach sposób używania alkoholu zaczyna wzbudzać mniej lub bardziej uzasadnione obawy samych pijących, lub – zdecydowanie częściej – ich bliskich, znajomych etc. etc. Coraz głośniej zresztą mówi się dziś u nas o poważnym, społecznym problemie jakim jest nadużywanie alkoholu. Nikła jest natomiast świadomość dotycząca tego, po czym realnie rozpoznać można ewentualny problem.

Wszystko jest pod kontrolą

Niejednokrotnie właśnie dlatego, że alkohol tak bardzo zakorzenił się w naszej polskiej, towarzyskiej tradycji – mimo niepokojących sygnałów – ulegamy złudzeniu, że „wszystko jest pod kontrolą”. Zwykle także sami pijący – już patologicznie – przekonują nas uparcie i czasem nadzwyczaj skutecznie, że „przesadzamy”, że „źle widzimy”, że jesteśmy „przewrażliwieni”…. Toczy się – w niektórych przypadkach bardzo długa – dramatyczna gra o ustalenie tzw. prawdy. Tymczasem w nas samych lub w naszych bliskich toczy już niezwykle podstępna i groźna choroba – alkoholizm.

Kiedy reagować? Kiedy szukać profesjonalnej pomocy? Jak rozpoznać chorobę w gąszczu błędnych przekonań minimalizujących rozmiary problemu? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, bo… jeśli jest choroba – to są i objawy. Poniżej przedstawiam Państwu kryteria, w oparciu o które rozpoznać można kliniczne uzależnienie od alkoholu.

Przeczytaj: Czym jest alkoholizm?

Przymus picia, czyli tzw. głód alkoholowy

Wbrew pozorom nie jest to żaden wymysł psychologów. Najprostszą odpowiedź na pytanie o istotę głodu alkoholowego znajdziemy wyobrażając sobie, jak to jest być naprawdę głodnym… W głowie jedna, obsesyjna myśl – jeść, a w zachowaniu jeden cel: takim, czy innym sposobem dostać się do tego, czego potrzebuję. W przypadku osoby uzależnionej tym "czymś" jest alkohol. Alkohol jest substancją chemiczną i jako taka – przy częstym lub intensywnym używaniu – powoduje zależność, która przejawia się czasem ogromnym poczuciem braku w sytuacji, w której dostęp do niego jest ograniczony lub niemożliwy. U niektórych alkoholików brak ten odczuwany jest niezwykle dramatycznie. Pojawiają się drżenia, bóle, silny niepokój, lęk, uczucie ssania w żołądku, potliwość, uogólnione napięcie fizyczne i psychiczne, bezsenność, silny niepokój, niezdolność do koncentracji i wiele innych.

Alkohol powoduje także zależność psychiczną. Po pierwsze dlatego, że przyzwyczaja do funkcjonowania w odmiennym niż zwykle stanie świadomości, po drugie zaś dlatego, że odzwyczaja od życia "na trzeźwo". Oba te czynniki powodują, że alkoholik, pozbawiony na dłużej lub krócej alkoholu, zaczyna odczuwać dyskomfort. W wersji skrajnej – opisanej wyżej, lub nieco słabszej, a przez to niestety trudniejszej do zauważenia. Objawem głodu alkoholowego bywa bowiem także: irytacja, poczucie uogólnionego podenerwowania, trudności w koncentracji, problemy ze snem, obniżony nastrój, napięcie fizyczne, nieświadoma koncentracja na alkoholu (np. planowanie dnia tak, aby umożliwić, zabezpieczyć sobie picie, oczekiwanie na moment, w którym można "wyjść" – bo można będzie się napić, prowokowanie okazji lub pretekstów do picia, poszukiwanie sytuacji i miejsc, w których można będzie się napić), konflikty z ludźmi, szczególnie najbliższymi (po których bardzo często idzie się pić). Alkoholik doświadczający głodu szuka przede wszystkim ulgi, wynikającej z redukcji odczuwanego napięcia. Dopóki nie nauczy się radzić sobie z napięciem inaczej – ulgę tę przynosi mu tylko alkohol. Każąc jednocześnie płacić ze tę chwilę ulgi ogromną cenę w postaci coraz bardziej masywnych strat.


Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Chcesz skomentować artykuł? lub wypowiedz się jako gość:

Autor:
Komentarz:
Liczba komentarzy: 45
dodano: 10:45 2016-01-02 przez: ~gość (83.7.*.*)
Mój narzeczony mam tatę alkoholika i do niedawna myślałam że jego to nie dotknie i może jeszcze w 100 % nie dotknęło ale pojawia się już problem i nie wiem czy powinnam tak bardzo się tym martwić czy tylko przesadzam. Proszę o radę. Mój narzeczony jest muzykiem regionalnym i niestety na każdym graniu zdążą się alkohol jeśli nie jest kierowca to pije. Ale problem jest wtedy kiedy ma możliwość pić do oporu. Wtedy nigdy nie powie dość tylko pije na maksa i zawsze ucina mu się film i robi wiele głupich rzeczy. Zazwyczaj żałuję ich na drugi dzien ale ich nie pamięta trzeba mu powiedzieć co robi. Nie wiem czy nie umie powiedzieć dość czy nie che. Czy to juz jest początek tej choroby ?
dodano: 22:33 2015-09-04 przez: ~sonia (178.212.*.*)
Żyłam z alkoholikiem wiele lat. Oświeciłam się, wspierałam, wykazywałam się anielską cierpliwością, tłumaczyłam dzieciom. Psycholog też tłumaczył. Cały świat kręcił się wokół jego "choroby". Minęły lata, a on nie przestał. Efekt był taki, że ja i dzieci jesteśmy pod stała opieką poradni psychologicznej. Oświeć się więc i zastanów, czy warto poświęcić życie dzieci, bo o swoim decydujesz TY, dla kogoś, kto nawet nie próbował czegoś zmienić. Moim zdaniem zrobiłam najlepszą rzecz odchodząc od niego. Życie z alkoholikiem prowadzi do destrukcji, a wszelkie obietnice, przyrzeczenia i świadomość, że ktoś traktuje go jak chorego są dla niego świetną wymówką. Ma na co zwalić winę i ponownie robić to, co lubi. A najgorsze jest to, że pije śmiejąc się z naszej naiwności.
dodano: 15:10 2015-06-04 przez: ~gość (37.30.*.*)
Mam 16 lat. Moja mama pije od roku... uwierzcie mi, alkoholizm to coś więcej niż głód alkoholowy i awantury... razem z tatą próbowaliśmy do niej dotrzeć na wszystkie sposoby, jednak ona na wszystko miała odpowiednią wymówke (chodziła szybko spać bo była "zmęczona" , miała spuchnieta twarz bo miała chora tarczyce, była czerwona bo było jej gorąco a zimą z mrozu). Ona sama nie widzi problemu, nie chce oddać się na leczenie ani przestać bo przecież " nie robi nic złego. .. ". Uwierzcie mu że za niedługo wpadnę w depresję. Bo ile można słuchać nocnych awantur, patrzeć na stacza jacy się matkę i udawać że wszystko jest okay, kiedy tak naprawdę rozsadza cie od środka.. ile można płakać po nocach pytając boga "gdzie jesteś. ?". Nie życzę tego największemu wrogowi. naprawdę.
Zamów darmowy newsletter

Narkotyki – dowiedz się więcej »